Włochy samochodem: 10 urokliwych miasteczek, do których nie dojeżdżają pociągi

Włochy z okien szybkiego pociągu Frecciarossa to jedno, ale prawdziwe włoskie "dolce vita" zaczyna się tam, gdzie kończą się tory, a asfalt wije się serpentynami przez wzgórza. Kiedy wynajmiecie auto, zyskujecie wolność odkrywania zakątków, do których nigdy nie dowiezie Was rozkład jazdy Trenitalia. To w tych miejscach, z dala od głównych szlaków, czas płynie zupełnie innym rytmem, a ceny w lokalnych trattoriach bywają o połowę niższe niż w obleganych turystycznie centrach.
Kluczem do włoskiej prowincji jest właśnie samochód, bo wiele z najciekawszych miasteczek położonych jest na tak wysokich skałach lub ukrytych tak głęboko w dolinach, że poprowadzenie tam linii kolejowej było niemożliwe. Sprawdźcie zestawienie dziesięciu miejsc, w których ryk silnika zapowiada odkrycie prawdziwej, niekomercyjnej Italii.
Do urokliwych włoskich miasteczek, pozbawionych stacji kolejowej, należą między innymi Civita di Bagnoregio, zwane "umierającym miastem", spektakularnie zawieszone nad przepaścią Castelmezzano, a także spokojne Spello czy sardyńska Bosa. Aby do nich dotrzeć, trzeba wynająć samochód lub polegać na lokalnych autobusach.
Civita di Bagnoregio - miasto, które znika
Nazywane "il paese che muore", czyli umierającym miastem, Civita di Bagnoregio w Lacjum to fenomen zawieszony na tufowej skale. Prowadzi do niego tylko długi, wąski most pieszy, a auto musicie zostawić na parkingu w dole. Skała, na której stoi miasteczko, powoli ulega erozji, więc każdy spacer wąskimi, kamiennymi uliczkami ma w sobie nutę ulotności, której nie doświadczycie nigdzie indziej.
Castelmezzano - zawieszone w chmurach
Ukryte w Dolomitach Lukanijskich w regionie Basilicata, Castelmezzano to widok, który wymaga przetarcia oczu ze zdumienia. Domy dosłownie wyrastają tu z pionowych, poszarpanych skał, tworząc scenerię przypominającą plan filmu fantasy. Dojazd tu krętymi, górskimi drogami to wyzwanie dla kierowców, ale nagrodą jest spacer w absolutnej ciszy przerywanej tylko wiatrem i możliwość zjazdu tyrolką "Lot Anioła".
Spello - w królestwie kwiatów
Położone w Umbrii, zaledwie 20 minut jazdy od Asyżu, Spello to kwintesencja średniowiecznego spokoju. Miasteczko nie ma stacji kolejowej, co skutecznie filtruje przypadkowych turystów. Słynie z festiwalu Infiorata, podczas którego ulice pokrywają się gigantycznymi dywanami z kwiatów, ale nawet poza sezonem fasady domów toną w donicach z pelargoniami.
Balestrino - urok opuszczonych murów
Jeśli szukacie dreszczyku emocji, ruszcie do Ligurii, gdzie ukryte jest Balestrino. To prawdziwe "miasto widmo", opuszczone przez mieszkańców w latach 50. XX wieku z powodu zagrożenia osuwiskami. Stare domostwa powoli pochłania roślinność, a spacer po wytyczonych w pobliżu ścieżkach to surowa lekcja o potędze natury. Dojechać tam można wyłącznie krętą drogą lokalną.
Bosa - kolorowe fasady Sardynii
Zachodnie wybrzeże Sardynii kryje Bosę, miasteczko, które wygląda jak malowane pastele odbijające się w rzece Temo. Choć to popularny kierunek, brak bezpośredniego połączenia kolejowego sprawia, że to miejsce zachowało autentyczny wyspiarski klimat. Warto pokonać kręte, nadmorskie drogi, by zjeść kolację u stóp górującego nad domami zamku Malaspina.
Erice - średniowiecze w obłokach
Wspinaczka autem na górę Eryks na Sycylii to doświadczenie wymagające mocnych nerwów. Samo miasteczko Erice, położone ponad 750 metrów n.p.m., często spowijają gęste chmury. Spacerując po brukowanych, śliskich uliczkach poczujecie się jak w wehikule czasu, a widok na wyspy Egady przy dobrej pogodzie wynagradza trudny podjazd po dziesiątkach serpentyn.
Bomarzo - spacer z potworami
Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Rzymu znajduje się Bomarzo, znane przede wszystkim z niezwykłego Parco dei Mostri (Parku Potworów). W XVI-wiecznym ogrodzie, ukrytym w gęstym lesie, rozsiane są gigantyczne, groteskowe rzeźby mitologicznych stworzeń wyrzeźbione w skale. Auto zaparkujecie w cieniu starych drzew, a sam park eksploruje się w ciszy, z dala od zgiełku wielkich miast.
Brisighella - urok regionu Emilia-Romania
Trzy wzgórza, a na nich zamek, kościół i wieża zegarowa - to widokówka z Brisighelli. To spokojne miejsce, schowane wśród zielonych wzgórz i dolin, zachowało niesamowitą, zabudowaną uliczkę "Via degli Asini" (Droga Osłów) biegnącą wewnątrz budynków. Dotarcie tu wymaga nawigowania lokalnymi drogami SP302, ale miejscowa oliwa z oliwek i cisza w zaułkach są tego warte.
Castelluccio di Norcia - łąki wśród gór
Trudno o miejsce bardziej odcięte od świata. Znajdujące się w Apeninach, na wysokości ponad 1400 m n.p.m. Castelluccio to mała osada, znana głównie z zapierających dech w piersiach łąk Piano Grande. Zimą dojazd często bywa niemożliwy, ale latem to punkt obowiązkowy dla każdego, kto szuka surowego piękna i przestrzeni bez skrawka zasięgu komórkowego.
Sant'Agata de' Goti - wulkaniczny bastion
To miejsce w Kampanii wygląda, jakby zostało wyrzeźbione z jednego bloku wulkanicznego tufu. Domy zbudowane na krawędzi wąwozu niemal zlewają się z pionowymi ścianami skał. Brak pociągu sprawia, że docierają tam głównie zmotoryzowani podróżnicy eksplorujący południe. Wąskie uliczki pachną świeżym chlebem i winem, a wieczorne spacery odbywają się bez asysty turystycznych wycieczek.
Na co uważać zjeżdżając z głównych dróg we Włoszech?
Włoska prowincja ma swoje własne zasady ruchu drogowego, a strome podjazdy do historycznych centrów bywają pułapką dla niedoświadczonych kierowców. Nawigacja w telefonie lubi wyprowadzić w przysłowiowe pole, gubiąc sygnał między grubymi murami.
- Parkując przy Civita di Bagnoregio, unikajcie płatnych, asfaltowych placów w samej miejscowości Bagnoregio, wybierzcie tańszy, żwirowy parking przy cmentarzu na obrzeżach i dojdźcie do punktu widokowego piechotą.
- Uważajcie na strefy ZTL (Zona Traffico Limitato) - w małych miasteczkach tablice są często zarośnięte przez winorośle, a wjazd kosztuje od kilkudziesięciu do ponad stu euro.
- Wybierając się w Apeniny czy Dolomity Lukanijskie, tankujcie do pełna przy głównych drogach - lokalne stacje bywają zamknięte w czasie sjesty, a samoobsługowe dystrybutory często nie czytają zagranicznych kart.
Podsumowanie - wolność warta zgubienia się
Zostawienie głównych węzłów przesiadkowych na rzecz lokalnych dróg to najlepsza decyzja, jaką możecie podjąć we Włoszech. Kiedy rano wychodzicie z małej piekarni w Spello i nie słyszycie charakterystycznego dźwięku zamykanych drzwi pociągu, wiecie, że jesteście we właściwym miejscu. Prawdziwe odkrycia czekają na tych, którzy nie boją się ślepych uliczek, cofania pod górę i zgubienia zasięgu GPS gdzieś między starymi, kamiennymi domami.
materiał zewnętrzny

















